Jeżeli nie lubisz wątków z przekleństwami, seksem (laska z laską, chłopak z dziewczyną) to nie czytaj. Nie mam ochoty czytać komentarz typu "fuuj" "ogarnij się dziewczyno" itp.
CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ.

sobota, 5 kwietnia 2014

~Rozdział 1~

- Po co mam tam iść? Nie mogłeś gdzieś indziej go dorwać? - jęknąłem zaciągając się. dopiero wróciłem. Jestem wykończony.
Matt spojrzał na mnie znad telefonu.
- Stary, mam Cię przepraszać, że ścigałeś się z gówniarzem? - zaśmiał się - chyba nitro zostało ci w mózgu.
Przewróciłem oczami. Nie musi wnikać CO zostało w moim mózgu.
- Jeśli ten idiota nie przyjdzie, to zabije go - zaciągnąłem się wypuszczając powoli dym.
Matt wyszedł kręcąc głową. Jak on mnie denerwuję. Bardziej chyba nie można. Wstałem leniwie z łóżka i podszedłem do szafy. W co ja mam się ubrać?

- Idę do Rose! - krzyknęłam i nie czekając na odpowiedź wyszłam. Dobre. teraz biegiem do Rose a stamtąd do klubu. Co tam, że jutro mam zajeb w szkolę i akcję.
Po dwudziestominutowym ogarnianiu się u dziewczyny byłam gotowa. Rose nie szłam, mój mały kujonek musiał się uczyć... no i mnie kryć.
- Zostaw otwarte okno - zaśmiałam się przytulając ją i wyszłam.
Pojechałabym autobusem, jednak wątpię, że dobiegłabym na czas. Tak, ubrałam 15-centymetrowe szpilki, fajnie, prawda?
Do klubu dotarłam na czas. Wow, pierwszy raz się nie spóźniłam. Brawa dla mnie.
Ale oczywiście jestem tak idealna, że wpadłam na kogoś.
- Uważaj jak leziesz, kurwa! - potknął się koleś przede mną.
- To nie ja stoję w przejściu - uniosłam brew.
Odwrócił się w moja stronę, prostując, przez co musiałam podnieść głowę. Ile on ma? Dwa metry?
- Szukam kogoś - uśmiechnął się - i chyba znalazłem.
Westchnęłam głośno.
- To nie impreza dla Ciebie, nie Twój teren. więc rusz swój tyłek i wypierdalaj grzecznie stąd. - zmrużyłam oczy.
- Ohh, Seleno jakiego Ty języka uważaj. To nie przystoi na pilną uczennicę. - zaśmiał się cicho.
- Dla Ciebie jest on odpowiedni. A teraz wyjazd stąd za nim zrobi się nie przyjemnie. A tego chyba nie chcemy?
- Jakoś nikt nie narzeka, że tu jestem? - spojrzał w głąb klubu.
- Bo nikt nie chcę Cię nawet znać. Wyruchałeś już wszystko. Spadaj stąd.
- Zapomniałaś o sobie. - oblizał usta.
- O tym możesz pomarzyć.
Zaśmiał się.
- Marzę, codziennie przed snem...
- Fuj, jesteś obleśny...
- I tak mnie pragniesz.
- Nie bądź taki pewny.
- Nie jestem, ja to wiem skarbie.. - wyminął mnie i wyszedł na zewnątrz.
Podeszłam do baru, gdzie czekała na mnie Emily. Przytuliłam się z nią i zamówiłyśmy drinki.
- Co robi tu Bieber? - zapytała.
- Nie wiem - wzruszyłam ramionami - nie obchodzi mnie to.
Gdy dostałyśmy nasze drinki wypiłam całego duszkiem i pociągnęłam dziewczynę na parkiet.
Przez wszystkie tańce zastanawiałam się, czy nie podejść do Biebera i mu nie przywalić. Ale znalazłam lepszy pomysł.
Jeden mój ruch, a Emily wiedziała o co mi chodzi.

Na szczęście nie czekałem długo na chłopaka. Gówniarz ma wielkie szczęście. Odeszliśmy gdzieś na bok, a chłopak dał mi to po co przyszedłem. Po wszystkim miałem wracać do domu, jednak zachciało mi się napić czegoś mocniejszego. Usiadłem przy barze i zamówiłem jakiegoś kolorowego drinka.
Moją uwagę przykuły dwie tańczące dziewczyny. Cholera, wyglądały bardzo seksownie. Ludzie wokół nich przestali tańczyć, obserwując je. Czyżby jakieś przedstawienie? Wziąłem drinka i podszedłem do grupki.

Wplotłam palce w jej włosy i pocałowałam ją delikatnie. Od razu go odwzajemniła. Uwielbiam być w centrum zainteresowania. No, ale nie będę się tym chwalić, więc lepiej powiedzieć, że to nie kogoś interes. Przysunęłam się do niej bardzo blisko. Chyba byłby problem włoży coś miedzy nami. Ups?
Wszyscy wokół nas byli skupieni na naszych ruchach. w innych klubach zapewne by to olali. Ale to malutkie miasto. Wszyscy się znają. A ja jak zawsze igram z ogniem. Chciało mi się śmiać, ale gdy Emily wepchnęła mi język do gardła, jakoś tak nie mogłam. Wsunęłam dłonie pod jej koszulkę. Pociągnęłam lekko za jej wargę. Uśmiechnęła się i zjechała dłońmi na moje pośladki ściskając je. Dziewczyna jest na granicy, jeszcze chwila, a chyba wyrucham ją na środku parkietu. Jęknęłam cicho w jej usta, na co dziewczyna wsunęła dłonie do tylnych kieszeni moich spodni. Poczułam ostre szarpnięcie do tyłu i wszystko w jednej chwili zniknęło. Pękło jak bańka mydlana. Zanim się ogarnęłam wszystko wróciło do normalności. Ludzie zaczęli tańczyć, Em gdzieś mi zniknęła. Odwróciłam się w stronę mojego "obrońcy".
- Co ty do cholery robisz, Bieber? - wysyczałam przez zaciśnięte zęby. Byłam wkurwiona i jedyne co chciałam to zadźgać go.

_____________
I jak się podoba? Mam nadzieję, że ogarniecie i zrozumiecie wszystko. Serio.. kolejne rozdziały są tak pogmatwane, ze sama sobie dziwie jak ja je napisałam... lol
Liczę na wasze opinie.
Tylko na takie bardziej normalne. x
Informowani -----> Zapisujcie się :)

8 komentarzy:

  1. zajebiste, selena i emily>>> XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku, ten rozdział jest taki świetny, Selena i Emily hah. Świetny i ciekawy blog, będę tu zaglądać. Może dodasz mnie do informowanych? ♥ Zapraszam również do siebie, zaczynam:) // impossible-and-yet.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny rozdział :) xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Lills, ja powiem tylko jedno. Mianowicie... Mrau ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Yaaaa uwielbiam to i czuję się wyróżniona;) Powinaś się skapnąć o co chodzi;) Kocham Cię <3

    OdpowiedzUsuń
  6. omg *.* zajebisty rozdział

    OdpowiedzUsuń
  7. będę czytać :)

    OdpowiedzUsuń